Pepe Carvalho jest git!
Manuel Vázquez Montalbán “Nagroda” oraz “Morza południowe”
“Morza południowe” jest wcześniejszą powieścią i bardziej mi się podoba. Pepe Carvalho fantastyczny. Jego wyczucie smaku, erudycja kulinarna i przyjemność, z jaką z niej korzysta sprawia, że sam czuję rozbudzający się apetyt i zmysłowość. Konkretna, bezbełkotowa fabuła. Naszemu detektywowi udaje się wszystko, nic go nie porusza, ale na zakończenie, jakżeby inaczej: bardzo przykry kontrapunkt z jego ukochaną suczką Mladą. Taki, że nawet Carvalho brzydko się odezwie.
“Nagroda” z kolei ma jedną zasadniczą wadę: za mało w niej Carvalho, za dużo bełkoczących uczestników przyjęcia Lazaro Conesala. Tak, ja wiem, że dzięki tym kretyńskim dialogom Autor doskonale oddał klimat artystycznej śmietanki i jej blichtru , ale naprawdę słabo się to czyta. Jednak jak już w końcu pojawia się Pepe – jest w porządku. Tylko wstawki z paleniem książek przez bohatera są tutaj zbyt nachalne. W “Morzach…” było to bardziej dyskretne, a przez to bardziej robiące wrażenie.
Bo na przykład Camilleri robi się z czasem powtarzalny, odrobinkę nudny, szczególnie w zbiorach opowiadań – i nic nie pomaga fakt, że jego bohater nazywa się Montalbano i jest zauroczony postacią Pepa Carvalho.
Wallander Mankella z kolei – no, wciągający. Ale dlaczego on wiecznie chory, ponury, w kryzysie? No i dlaczego w Skanii wiecznie hula porywisty wiatr, zacina zimnym deszczem albo panoszy się wilgotna mgła? Jeszcze te okrutne morderstwa. Oszaleć można.
Naprawdę, co tu dużo pisać: Pepe Carvalho jest git!
fot: Andrea Camilleri (2008), autor Stefano Corso aka Pensiero, (licencja CC BY-NC-ND 2.0) z serwisu Flickr
fot: Henning Mankell in Betlehem (2009), autor PalFest, (licencja CC BY 2.0) z serwisu Flickr
